Turniej w Chorwacji - 27-31.05.2010r.

W dniach 27-31 maja 2010 odbył się w stolicy Chorwacji, Zagrzebiu 4 INTERNATIONAL VOLLEYBALL TOURNAMENT "MARIJA POMOĆNICA" z udziałem 7 drużyn z Włoch, Słowacji, Polski i Chorwacji. Wyjeżdżamy w środę z dwugodzinnym opóźnieniem, zabierając z Krakowa przesympatyczny zespół tamtejszego Salosu. Twarz opiekującego się nimi salezjanina jest skądś nam znana, ale jest tylu ludzi podobnych do siebie. Przez kilka dni pobytu ciągle powtarzał, że pracował przez 6 lat w naszym Salosie, ale wielu ludzi lubi się chwalić. Ale cóż, żyjemy w demokratycznym kraju i każdy może głosić, co mu się żywnie podoba. Po kilku godzinach jazdy zatrzymujemy się na 2 godziny w Budapeszcie, zwiedzając miasto. Kilka zdjęć i wyjeżdżamy w dalszą drogę. Po 20 godzinach jazdy docieramy do Zagrzebia. Mamy trochę czasu, na wyskok do pobliskich sklepów, gdzie zaradna Kasia załatwia sobie hurtowy zakup perfum do handlu w Polsce. Przebicie jest nieprawdopodobnie ogromne. Jeszcze tylko musimy załatwić przyczepę, na ich przemyt. Wieczorem dziewczęta udają się do domów rodzin przyjmujących zespoły. W piątek rano wyjeżdżamy nad pobliskie jezioro, gdzie możemy się kąpać i opalać. Po powrocie, niektóre przypominają sympatyczne, chrząkające zwierzątko o różowym kolorze. Wieczorem rozpoczynamy turniej na asfaltowym boisku o 21.30 meczem z "polskojęzycznym" zespołem juniorek Chemika Police. Mecz bez problemów wygrywamy 2:0 (25:12, 25:15). W sobotę rano gramy z zespołem młodziczek Don Bosco Zagrzeb, wygrywając 2:0 (25:19, 25:18). Opady deszczu zmuszają do grania w słabo oświetlonej hali, a naszym przeciwnikiem o 1 miejsce w grupie jest włoski zespół PGS Robur Lugo. Początek meczu bez problemów, prowadzimy 22:13 i ... przegrywamy 23:25. Włoszki zaskakują nas perfekcyjną grą w obronie oraz dokładną kiwką i plasem. Również drugi set przegrywamy 25:27. W tej sytuacji przeciwnikiem w niedzielnym półfinale jest zespół gospodarzy z rocznika 1992. Początek niezły, gra wyrównana, prowadzimy nawet 18:16. Jednak końcówka to zdecydowana przewaga Chorwatek i porażka 20:25. W drugim secie, początek niezły 8:9 i ...8:19. Później gra "punkt za punkt" i porażka 15:25. W meczu o 3 miejsce spotykamy się ponownie z zespołem włoskim, który przegrał w półfinale z krakowskim Salosem 1:2. Pomni własnych błędów w spotkaniu grupowym, przystępujemy z nastawieniem odniesienia zwycięstwa. To się w pełni udaje, wygrywamy 2:0 (25:20, 25:15). W spotkaniu o 1 miejsce Don Bosco Zagrzeb pokonał Salos Kraków 2:1 (23:25, 25:23, 17:15). Sympatyczne krakowianki były bliższe osiągnięcia zwycięstwa , bowiem prowadziły już 14:11, mając 4 piłki meczowe. Niestety zabrakło im trochę szczęścia, bowiem po jednym z ataków Chorwatek piłka wylądowała na pograniczu linii końcowej. Sędzia uznał po chwili namysłu piłkę jako boisko. Trudno ocenić tę decyzję. Mimo porażki należy pochwalić krakowianki za stworzony spektakl, heroiczną walkę do końca, a postawę "libero" Weroniki za wspaniałą. Zespół chorwacki miał za sobą ogłuszający doping publiczności z zespołem Polic na czele. Postawa tego zespołu, dopingującego zespoły Włoch i Chorwacji zmusiła mnie do określenia "polskojęzyczny". Jest potwierdzeniem powiedzenia, że na obczyźnie Polak Polakowi wilkiem. Natomiast nasz wspólny wyjazd z Krakowem pozwolił na bliższe zapoznanie z przesympatycznymi krakowiankami, wśród których rej wodziła "ciągle milcząca" Weronika. Już za 3 tygodnie zespół krakowskich młodziczek przyjeżdża do Lublina na Festiwal, a we wrześniu spotkamy się na finałach Igrzysk Salezjańskich w Płocku. W imieniu dziewcząt chcę podziękować ks. Adamowi i ks. Kazimierzowi za umożliwienie atrakcyjnego wyjazdu sportowo-krajoznawczego.


  • Przez Chyżne wjeżdżamy na Słowację

    Przez Chyżne wjeżdżamy na Słowację

  • Więcej